|
Strona 2 z 2
Po południu dotarliśmy do Tamanyaji. Nie chcąc marnować czasu postanowiliśmy jeszcze tego samego dnia dotrzeć do Jakarty. Kolejny raz okazało ,się że z transportem w Azji nigdy nie ma problemów, wynajęliśmy dwa motocykle z kierowcami. Była to emocjonująca jazda ze względu ,na to że sunęliśmy po polnej drodze a na plecach miałem maksymalnie zapakowany plecak. W trakcie jazdy minęliśmy tutejszy schoolbus z dziećmi. Była to zwykła ciężarówka z dziećmi na pace ,które były upakowane jak sardynki. Najlepsze jednak było to że jedno dziecko stało na przednim zderzaku i trzymało się wycieraczek !!
Z małymi przygodami (sama jazda autobusem to już przygoda) dotarliśmy wieczorem do Jakarty, następnego dnia używając pociągu, rikszy i jeszcze raz pociągu dojechaliśmy do Probolingo. Punktu wypadowego do Parku Narodowego Bromo-Semeru. W mieście dokonałem zakupów benzyny do naszego palnika w przydrożnej stacji benzynowej (na zdjęciu).
Zdjęcie: Stacja benzynowa w Probolingo |
Później pożywne śniadanie z smażonego ryżu popijane Fantą koloru czerwonego, do wyboru była jeszcze Fanta zielona, żółta i przezroczysta.
Wszystkie o smaku naszej landrynki. Nie przyjechaliśmy jednak do Probolingo żeby raczyć się indonezyjskimi trunkami, celem były okolice wulkanu Bromo i wejście na najwyższą górę Jawy - Semeru (3600m n.p.m).
Zdjęcie: Wszystkie kolory fanty
|
Kolejny raz spędziliśmy czas w busiku, wieczorem mogliśmy podziwiać ze zbocza kaldery dymiący wulkan Bromo. Wieczorem nie było najlepszej widoczności tak więc na punkt obserwacyjny weszliśmy jeszcze raz rano. Drugim razem warunki oświetleniowe były znacznie lepsze i wtedy zrobiłem zdjęcie doliny wraz wybuchającym średnio co pół godziny Semeru.
Zdjęcie: PN.Bromo-Semeru |
Postanowiliśmy w ramach oszczędności czasu nie wchodzić na Bromo tylko od razu ruszyć w kierunku Semeru. Plan był ambitny chcieliśmy w ciągu trzech dni wejść i zejść z góry.
Pierwszy odcinek prowadził dnem kaldery, krajobrazy przypominały afrykańska sawannę – wyschnięte trawy i bezkresna przestrzeń.
Zdjęcie: We wnętrzu kaldery |
Co pewien czas zrywały się tumany kurzu od hulającego wiatru ale my niestrudzenie parliśmy do przodu. W połowie drogi pojawiły się ciekawe górki wyrastające na środku kaldery i przypominające małe stożki wulkaniczne (a może nimi kiedyś były).
Zdjęcie: Marek a w tle stożek wulkaniczny |
Po paru godzinach marszu zbliżaliśmy się do wyjścia z kaldery. Z wspinającej się po zboczu ścieżki roztaczał się rozległy widok na okolice. Widok dawał wyobrażenie jak wielki w przeszłości był wulkan.
Zdjęcie: Wyjście z kaldery |
W wiosce Ranu Pani minęliśmy posterunek parku narodowego gdzie dostaliśmy paru stronicowe zezwolenie wejścia na Semeru. Krajobraz zmienił się diametralnie z afrykańskiej sawanny przeszliśmy do wilgotnego lasu w którym rosły wielkich rozmiarów paprocie niczym z kambryjskiego lasu.
Zdjęcie: Drzewiaste paprocie |
Zmęczeni całodziennym marszem doszliśmy w końcu do jeziora Ranu Kumbolo gdzie rozbiliśmy namiot. Temperatur spadła do paru stopniu a na dodatek okolice została spowita mgłą która osadzała się na naszym namiocie tak w więc było zimno - było to mocno odczuwalne w bardzo cienki śpiworze. Dodatkowo koło naszego namiotu rozbili się indonezyjscy turyści którzy do rana prowadzili ożywione dyskusje.
Zdjęcie: Mgły nad jeziorem Ranu Pani |
W następnym dniu doszliśmy do Arcopodo. Początkowo ścieżka prowadziła po płaskim dopiero przy końcu zaczęły się stromości.. Każdy krok w tym terenie powodował wzbijanie wulkanicznego pyłu który wciskał się w każde zakamarki bagażu, nawet ślina przybrała kolor gruntu. Widok wybuchającego wulkanu jednak rekompensował niedogodności.
Zdjęcie: Ja i wulkan Semeru |
Namiot rozstawiliśmy na pograniczu lasu i piargów na niewielkiej półce. Ostatni odcinek zrobiliśmy nocą tak aby być na szczycie być o wschodzie słońca. Góra walczyła do końca (pojawiły się nawet głosy zwątpienia w naszym zespole czy na pewno wejdziemy:) ) wiał mocny wiatr a wieczorem gęsta mgła ograniczyła widoczność do paru metrów. Całe szczęście o drugiej w nocy sytuacja się znormalizowała a po następnych trzech godzinach walki z obsuwający się stokiem byłyśmy na szczycie. Wyżej już nie można na Jawie więc widok był wspaniały na pierwszym planie wybuchający regularnie Semeru a w oddali dymiące stożki nieznanych mi z nazwy wulkanów. Cały szczyt pokryty był popiołem wulkanicznym co dawało poczucie, że właśnie wylądowaliśmy na księżycu.
Zdjęcie: Wybuchający Semeru |
Powrotna drogę do Ranu Pani pokonaliśmy w tempie ekspresowym , później przejażdżka do Tumpang na stosie szczypiorku i kapusty w towarzystwie miejscowych.
Zdjęcie: Jazda na pace |
Wieczorem łapiemy autobus do Yogokarty. Dla zdrowia psychicznego kładę się na siedzeniach autobusu i nie staram się patrzeć na wyczyny kaskaderskie naszego kierowcy. Popisowym numerem było wyprzedzanie drugiego autobusu na wąskiej drodze w trakcie ostrego zakrętu. W Yogokarcie wieczorem odwiedzamy zespół świątyń Prambanan
Zdjęcie: Prabanan nocą |
i uczestniczymy w pokazie baletu Ramayana
Zdjęcie: Ramajana balet |
Następnego dnia odwiedzamy drugi raz świątynie kompleksu Prambanan. Świątynie te zostały wybudowane w połowie 9'tego wieku czyli około 50 lat później niż w Borobudu (następne zdjęcia). Są one najlepszym przykładem hinduskiej architektury na Jawie.
Zdjęcie: Prabanan za dnia |
Oprócz światowej klasy zbytków Yogokarta oferuje więcej atrakcji. Miasto jest kulturalnym i edukacyjnym centrum Jawy. Tu można kupić ciekawe batiki (obrazy malowane na materiale), zobaczyć balet Ramayana czy też zapisać się na kurs języka Bahasa-Indonesia. Dodatkowo można spróbować Indonezyjskich specjałów.
Zdjęcie: Garkuchnia w Yogokarcie |
My ograniczyliśmy się do odwiedzenia jednej z galerii batików, zajrzeliśmy na główny targ warzyw i ptaków i obejrzeliśmy pałac - Kraton
Zdjęcie: Na targu w Yogokarcie |
Ostatnim punktem naszego pobytu na Jawie było zwiedzanie świątyni Borobudur. Pomimo ,że nie przepadam za zwiedzaniem zabytków świątynia o wschodzie słońca zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Efekt potęgowany był przez ładną okolice, pokrytą lasem który zasnuty był mgłą, w oddali majaczyły góry.
Zdjęcie: Wschód słońca w Borobudur |
Jeśli popatrzymy do encyklopedii znajdziemy następujący opis Borobudur - "Świątynia ta jest jedną z największych na świecie buddyjskich obiektów kultowych, wzniesiony ok. 800 n.e., za panowania dynastii Sailendrów. Borobudur wykazuje wpływy sztuki Indii z okresu panowania Guptów. Łączy w sobie symboliczne elementy stupy, świątyni górskiej i rytualnego diagramu - mandali.Górne, okrągłe tarasy są otwarte i umieszczono na nich 72 stupy w kształcie dzwonów, zawierające posągi medytującego Buddy widoczne poprzez ażurową konstrukcję".
Zdjęcie: Borobudur - budda siedzący |
|
Zewnętrzne ściany świątyni pokryte są płaskorzęźbami przedstawiającymi. .... Był to nasz ostatni punkt wycieczki na Jawie a przed ostatni dla całej wycieczki. W powrotnej drodze do Polski spędziliśmy jeszcze 2 dni w Singapurze i jeden dzień w Malezji gdzie zagraliśmy w golfa. Z całą pewnością były to udany urlop - dużo atrakcji, zróżnicowane krajobrazy, lokalny folklor i oczywiście dobre towarzystwo.
Zdjęcie: Płaskorzeźba - Borobudur
|
|
Dodane w dniu - 2006-09-06 08:37:37 span> hi michal, exellent pics of indonesia.. ! keep up the good work, i'm a photographer myself, and i'm an indonesian...nice web | Dodane w dniu - 2006-07-14 10:22:44 span> Sierpien to pora sucha tak wiec jest to jak najbardziej dobra pora. Na Jawie bylem 3 lata temu tak wiec nie wiem jakie sa aktualnie ceny ale z tego co wiem to nic sie nie zmienilo tak wiec jest tanio zerknij na www.lonelyplanet.com tam znajdziesz podstawowe informacje o cenach. Co do pytania o namiot domyslam sie ze nigdy nie byles w azji :) Jakbys rozbil namiot byle gdzie to bylbys ciekawostka rregionu, noclegi sa na tyle tanie ze nikt w namiocie (przynajmniej w miastach) nie spi. Oczywiscie w gorach i dzungli namiot moze sie przydac. Ogolnie trzeba pamietac ze tam jest na prawde cieplo i po prostu w namiocie mialbys szklarnie. Kolej na Jawie jest laczy wieksze miasta. Co jak co ale o transport nie ma sie co martwic jak nie kolej to autobus jak nie autobus to busik a jak nie ma busiku to jedzie sie na motocyklu z facetem. Map jak w kazdym porzadnym kraju Azji oczywsicie nie dostaniesz. Tak wiec trzeba zdac sie na przewodnika albo na wlasna orientacje/GPS. Co do szczepien/profilaktyki to potencjalnym zagrozeniem jest malaria my bralismy tabletki. Wulkan Semeru byl czyny, wybuchal srednio co 0.5h. Aktualnie bardzo aktywny jest Merapi dymi i wylewa lawe nawet w naszej telewizji o tym mowia. Tylko uwazalbym z odwiedzinami bo jest zagrozenie wybuchem. Zreszta okolice wulkanu i Yokgkarte nawiedzilo mocne trzesienie ziemi. Michal Szymanski | Dodane w dniu - 2006-07-13 22:01:28 span> Super. Planuje w sierpniu poleciec na 3 tygodnie do Indonezji. Czy to jest dobra pora. Wlasciwie to i tak bez znaczenia bo tylko wtedy mam urlop. Prawdopodobnie wlasnie na Jawe. Napisz pare slow na temat cen przejazdow, jedzenia, biletow do muzeum, noclegow. Wy, jak widze byliscie z namiotem. Czy mozna tak po prostu rozbic namiot gdzie sie chce. Czy na Jawie jest kolej? Mieliscie jakies mapy? Szczepienia? Ten wulkan o ktorym piszesz byl czynny, tak? Pozdrawiam Robert | Dodane w dniu - 2006-05-25 13:55:55 span> Na stronę trafiłam przypadkiem. Przeczytałam, obejrzałam i odżyły wspomnienia, W Indonezji (Jawa, Sumatra, Bali i Sulawesi) byłam trzy lata temu. Gratuliję zdjęć i zupełnie niezłego opisu. | Dodane w dniu - 2006-02-26 21:27:14 span> Odpowiadając na pytanie a propo bezbieczeństwa. Według mnie nie istnieje jedyna odpowiedz czy dane miejsce X,Y,Z jest bezbieczne czy nie. Pierwsze pytanie czy byłeś już kiedykolwiek byłeś w Azji, Afryce czy Ameryce Pd. ? Tak prawde mówiąc każda podróż do kraju biedniejszego wiąże się z pewnym ryzykiem. Nie zawsze są to kradzieże, rabunki ale niebezpieczna może być podróż w autobusie bo jak wiadomo w krajach rozwijających mniejsze znaczenie przykłada się do przepisów ruchu drogowego, dodatkowe i realne niebezpieczeństwo to choroby tropikalne - głównie malaria. Odczucie czy dane miejsce jest bezpieczne czy nie zależy też od subiektywnego odbierania otoczenia. Inaczej jest jeśli podróżuje z rodziną i muszę troszczyć się o bezpieczeństwo 2 dzieci i żony a innaczej gdy podróżuje sam.Druga sprawa, że w cytowanym artykule napisane jest o bezpieczeństwie w określonych regionach.Indonezja zajmuje olbrzymi obszar i stwierdzenie, że jest tam bezpiecznie albo niebezpiecznie to byłoby tak jakby powiedzieć, że Europia jest bezpieczna albo niebezpieczna. Oczywiście są pewne regiony w których nie ma czego się obawiać a są pewne (te wymienione w artykule), które lepiej omijać chyba, że jesteśmy świadomi niebezpieczeństwa. Jeśli npisałbyś gdzie dokładnie chcesz jechać może bardziej precyzyjnie można byłoby odpowiedzieć na to pytanie. Chyba najważniejsze żeby zachować zdrowy rozsądek, kiedyś znalazłem informacje konsularne (w serwisie USA) o Polsce. Przykładowo było napisane, że Trojmiasto jest niebezpieczne - jakoś żyje 10 lat w tym mieści i nic złego się nie wydażyło :) A tak przy okazji proponuje wysyłać pytania przez emiaila (nasz email w sekcji "Kontakt"). Pozdrowienia autor strony Michał Szymański | Dodane w dniu - 2006-02-26 20:07:31 span> Rozważam wybranie się do Indonezji w maju 2006. Pytanie - jak oceniasz stan bezpieczeczeństwa w kontekście dość zniechęcających opinii Australijskiego MSZ http://www.smartraveller.gov.au/zw-cgi/view/Advice/Indonesia Pozdrawiam. Jan Terlecki | Dodane w dniu - 2006-02-19 17:27:27 span> No jakoś się udawało :) Wcześniej mieszkaliśmy w Azji tak więc było kiedy przywyknąć. Michał Szymański | Dodane w dniu - 2006-02-19 16:04:53 span> Haj. Jestescie zuchy. Gratuluje za wytrwalosc w tych tempereaturah. Mieszkam i pracuje na Jawie od czterech lat a bylem tylko w Jogjakarcie. POZDRAWIAM Robert Szczepankiewicz . | Dodane w dniu - 2005-11-18 16:55:51 span> byc zawiedzionym to rzecz ludzka..a gdzie mialo byc napisane ze tu beda nazwy wulkanow ?! Autor serwisu | Dodane w dniu - 2005-11-17 17:14:27 span> ej no sorry ale pisało ,że znajduja się tu nazwy wulkanów a nie opisy i relacje wycieczek !!!!!!!!!! :( jestem zawiedziony :/ | Dodane w dniu - 2005-07-17 22:44:14 span> Swietne fotki i relecja...bylem rowniez na Jawie w lutym tego roku...swietne miejsce na dluzsza podroz, a Bali rzeczywiscie mozna odwiedzic tylko na 2..3 dni..zeby odpoczac... |
Powered by AkoComment 2.0 |