arrowNasze podróże arrow Nasze podróże arrow Chile Polski | English


 
Menu Główne
Nasze podróże
Słowo wstępu
Foto Blog
Katalog zdjęć Katalog zdjęć
Wygaszacz i tapety
----------------------
My w mediach
Nasza oferta
Kontakt
Linki
Reklama
Sklep Rowerowy SZUMGUM - częœci i akcesoria rowerowe :: Sklepy Rowerowe
Chile
Image Pomysł aby wybrać się do Ameryki Pd. mięliśmy już od dawna. Co prawda myśleliśmy o Ekwadorze i Wenezueli ale niestabilna sytuacja polityczna jak również zagrożenia chorobami tropikalnymi w tych państwach spowodowała ,ze wybór padł na kraj mniej egzotyczny ale zdecydowanie bezpieczniejszy - Chile. Jako że na wakacje jechaliśmy z nasza 3 letnia Alicja w trakcie wyboru miejsca musieliśmy uwzględnić również pewne ograniczenia podróżowania z przedszkolakiem, odkąd jeżdzimy z Alicja zaczeliśmy robić nawet plan wyjazdu. Patrząc nawet na to co jest napisane w encyklopedii kraj zapowiadał się interesująco. Nawet sam kształt kraju jest nietypowy długi na 4tys. a szeroki maksymalnie na 350km. Napotkać tu można kilkanaście stref klimatycznych od klimatu zimnego deszczowego na południu do suchego na północy tak suchego ,ze w niektórych miejscach na Atacamie nigdy nie zarejestrowano opadów !! Piękne krajobrazy i duża ilość gatunków zwierząt i roślin powoduje ,ze miłośnicy przyrody również nie mogą narzekać. Jednym zdaniem każdy znajdzie tu coś dla siebie.

ImageJuż sam początek zapowiadał się nieźle, jeszcze nigdy w trakcie naszego podróżowania nie spędziliśmy tyle czasu w samolocie / autobusie / pociagu z Alicja żeby dotrzeć do punktu startowego wycieczki. Na początku 4h do Warszawy później 2h do Frankfurtu, 17h do Santiago de Chile przy okazji mięliśmy miedzy lądowanie w Buenos Aires,


Droga do San Pedro
Droga do San Pedro
po czym 3h w samolocie do Antofogasty i na końcu 5h w autobusie do San Pedro de Atacama. Szczęście ,że było co oglądać za oknem. Chociaż cześć naszej ekipy uważała ze droga jest trochę monotonna.


San Pedro
San Pedro
Czyli jak nie liczyć 31h podróży oczywiście opuszczam czasy oczekiwań :> Alicja zachowała się bardzo dzielnie i nawet 17h lot do Santiago odbył się bez większych krzyków. Pierwszym punktem wycieczki było Altiplano czyli płaskowyż na granicy z Boliwią. Punktem wypadowym było dla nas San Pedro.


Wulkan na Altiplano
Wulkan na Altiplano
Samo miasto nie należy do wybitnych atrakcji regionu tak wiec pospiesznie po przyjeździe zorganizowaliśmy wycieczkę na pobliskie górki z ładnym widokiem na wulkany a później


Salar na Atacamie
Salar na Atacamie
na pobliski salar (słone jezioro). Po godzinnej jeździe po lokalnych wertepach dotarliśmy do salara. Na początku dotarliśmy do dziwnie wyglądającej słonej pustyni,


Salar temperaura wody 20C
Salar temperaura wody 20C
a później ujrzeliśmy przezroczyste jeziorko, tak słone ,że sól krystalizowała się na brzegach


Sól krzstalizująca się na dnie salara
Sól krzstalizująca się na dnie salara
woda w lagunie była przejrzysta na kilkanaście metrów.


Flamingi w locie
Flamingi w locie
a na dodatek przy jednym z jeziorek zobaczyliśmy "pasące" się flamingi które na nas widok wzbiły się w powietrze


Tak wzglądają rece po oparciu się o dno laguny
Tak wzglądają rece po oparciu się o dno laguny
Oczywiście ja i Alicja nie odmówiliśmy sobie kąpieli w takim jeziorku. Woda umiarkowanie ciepła ale tak słona ,ze bez problemów pływając można czytać książkę - tak wypierała. Niestety wyjście na brzeg było nieco bolesne, ostre kryształki soli cięły skóre rąk jak zyletki.


Wynajęty przez nas pickup
Wynajęty przez nas pickup
Po obejrzeniu wszystkich atrakcji zapakowaliśmy się do wynajetętego samochodu.


Zachód słońca na pustyni Atacama
Zachód słońca na pustyni Atacama
Do San Pedro wracaliśmy w promieniach zachodzącego słońca.


Trekking w kanionie wiodącym do basenów geotermalnych
Trekking w kanionie wiodącym do basenów geotermalnych

Wieczorem zapisaliśmy się na wycieczkę , parogodzinny trekking w okolicach naturalnych term. Niezbyt długi , żeby Alicja się nie zanudziła.


Mało kto wie ale kaktusy mają drewniany pień
Mało kto wie ale kaktusy mają drewniany pień
Geotermalne baseniki
Geotermalne baseniki


W ciągu całej wycieczki wędrowaliśmy wzdłuż kanionu na brzegach którego rosły fantastycznych rozmiarów kaktusy. Po paru godzinach marszu dotarliśmy do term - coś niesamowitego. Na około góry, wysokość 3000mnpm, temperatura powietrza 15C a my pływamy w wodzie która ma 30C !!! Wydaje się to niemożliwe jackuzii w górach - niemożliwe ale realne. Niewątpliwie była to te duża atrakcja dla malej Alicji, tego dnia chyba się tego nie spodziewała.


El Tiatio o 7 nad ranem
El Tiatio o 7 nad ranem
W kolejny dzień postanowiliśmy wybrać się na całodniowa wycieczkę do gejzerów ElTiatio. Mięliśmy trochę obaw jak to będzie z Alicja, ponieważ po pierwsze wjeżdżaliśmy samochodem na wysokość 4300mnpm co mogło spowodować pojawienie się choroby wysokościowej a po drugie wyjazd był o 4 rano, chyba nie trzeba mówić ze Alicja śpi o tej godzinie głębokim snem.
W celu minimalizacji naszego i Alicji stresu, w poprzednie dni wybraliśmy się na wycieczkę na 3000mnpm a dodatkowo 3 dni spędziliśmy na wysokości 2500mnpm (na takiej wysokości jest San Pedro). Postanowiliśmy również ,ze nie będziemy budzili Alicji a weźmiemy ja śpiąca w śpiworze, i tak zrobiliśmy. Pomimo strasznie nierównej drogi i porannego zimna (i tu dodam,że jak wjechaliśmy na Altiplano właśnie padał śnieg), Alicja obudziła się koło 6ej. O siódmej dojechaliśmy na miejsce.


Jeden z wielu gejzerów
Jeden z wielu gejzerów
Słońca nie było tak wiec spektakularnych widoków również nie było (właściwie na początku mało co było widać) ale cale szczęście gejzery było widoczne. Zimno powodowało ,ze ciepła woda i para tworzyła ładne pióropusze.


Alicja przygląda się bulgoczącemu gejzerowi
Alicja przygląda się bulgoczącemu gejzerowi
Gdy wszyscy podziwiali kolejne gejzery pan kierowca przygotowywał śniadanie miedzy innymi były jajka na twardo a la gejzer (czyli gotowane w gejzerze). Po śniadanka jazda do kolejnej atrakcji oczywiście z przerwami na zrobienie fotek.


Droga do Caspany z gejzerów El Tiatio
Droga do Caspany z gejzerów El Tiatio
Samochód łyknął następne kilometry na dzikich drogach Altiplano


Wioska Caspana
Wioska Caspana
po 2h jeździe znaleźliśmy się w indiańskiej wiosce Caspana.. Oj szkoda ,ze nie miąłem teleobiektywu, wśród chat zbudowanych z kamieni przemykały pani rodem z cepelii (oczywiście Chilijskiej). Alicji również się tu podobało bynajmniej nie zachwyciły je okoliczne krajobrazy ale pasący się tu osiołek i lamy.


Jezioro Inca Coya
Jezioro Inca Coya
Następne dziesiąt kilometrów i zwiedzamy pozostałości z inkaskich fortów i oglądamy zagadkowe otoczone pustynią jezioro Inca Coya.


Kościółek w Chiu Chiu
Kościółek w Chiu Chiu
Ostatnią atrakcją wycieczki było zwiedzenie typowego kolonialnego kościoła podobno najstarszego w Chile.


Laguna Chaxa
Laguna Chaxa
Następnego dnia odwiedzam (tym razem samotnie) rezerwat Chaxa z piękna laguną.


Pozostałości po stacji benzynowej koło Socaire
Pozostałości po stacji benzynowej koło Socaire
a w drodze powrotnej mijamy pozostałości po stacji benzynowej...


 
top

Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. All rights reserved.
Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.
Created by Michal Szymanski