arrowNasze podróże arrow Nasze podróże arrow Chile Polski | English


 
Menu Główne
Nasze podróże
Słowo wstępu
Foto Blog
Katalog zdjęć Katalog zdjęć
Wygaszacz i tapety
----------------------
My w mediach
Nasza oferta
Kontakt
Linki
Reklama
Sklep Rowerowy SZUMGUM - częœci i akcesoria rowerowe :: Sklepy Rowerowe
Chile

Samo Siete Tazas
Samo Siete Tazas
W końcu dotarliśmy, faktycznie filiżaneczki są przyjemne dla oka, dodatkowo obok można zobaczyć dość duży wodospad do którego można blisko podejść.


Robin na tle gor z lodowcami w rezerwacie Siete Tazas
Robin na tle gor z lodowcami w rezerwacie Siete Tazas
Następnego dnia Luiza z Alicja dzień przerwy natomiast my z Robinem wybieramy się w góry. Po 2h marszu do Parque Inglese wybieramy krotki szlak na zboczach góry El Alto. Krajobraz jest mocno zróżnicowany. Mijamy gęsty las nieco przypominający dżungle natomiast ze zboczy gór roztacza się widok na góry z lodowcami. Tylko szkoda, że te lodowce leża aż tak daleko :< I tak uda się udaje zrobić parę interesujących zdjęć.


Pajączek czający się na ścieżce
Pajączek czający się na ścieżce
Największa niespodzianka czeka na nas w trakcie drogi powrotnej. Idąc pierwszy o mało co nie stratowałem swoim butem siedzącego na ścieżce miłego pająka. Gdyby nie Robert pajączek zostałby nie zauważony. Pisze pajączek ale popatrzcie na ta bestie na zdjęciu.


Góry widziane z pola biwakowego oświetlone promieniami zachodzącego słońca
Góry widziane z pola biwakowego oświetlone promieniami zachodzącego słońca
Nie myślałem ze takiego zwierzaka można spotkać w klimacie który jest zbliżony do klimatu umiarkowanego. Powrót na obozowisko przebiegł szybko i bez przygód. W następny dzień przenosiliśmy się do następnego parku Rio de los Cipreses. Na zakoczenie park 7 Tazas pożegnał pięknym zachodem.


Stopem do Moliny
Stopem do Moliny
Rano łapiemy stopa. Kolejny raz wyszło ,ze warto znać hiszpański. Zrozumieliśmy ,że pan jedzie tylko 6km, tak wiec ubrani w bluzki z krótkim rękawkiem wskoczyliśmy na pakę. Okazało się ze nie do końca go zrozumieliśmy, owszem użył liczebnika sześć tylko ,że wysadzi nas 6km przed Molina czyli czekała nas 54km jazdy. Co to była za jazda, chyba mogę ja jedynie porównać do spływu pontonem na górskiej rzece który później zrobiliśmy. Pan pędził 60-80km po szutrze, nie straszne mu były nierówności i kamienie leżące na drodze. Trzeba było się naprawdę dobrze trzymać żeby nie wypaść z samochodu, ja miąłem utrudnione zadanie ponieważ jedna ręka trzymałem Alicje.


Rio de Los Cipresses
Rio de Los Cipresses
W tym samym dniu dotarliśmy do wejścia do parku. Samo dotarcie było małym wyczynem. Taksówkarz którego wynajęliśmy w połowie drogi zmienił samochód ze zwykłego na terenowy. Do celu dotarliśmy na miejsce po zmierzchu. Pojawił się problem gdzie rozbić namiot, po rozmowie z strażnikiem parku (użyłem cały zestaw słów hiszpańskich), okazało się ze musimy przejść jeszcze 6km. Stwierdziliśmy trudno trzeba to trzeba. Po przejściu kilometra usłyszeliśmy warkot motocyklu, okazało się ze pan strażnik z litości nad nami zorganizował jeepa który nas odwiedzie na pole za friko. Kolejny przykład uprzejmości Chilijczyków. Tak wiec rano obudziliśmy się w pięknych górach.


Mapa rezerwatu
Mapa rezerwatu
Jak w każdym miejscu w Chile podstawowy problem to zdobycie w miare dokładnej mapy. Tu mieliśmy szczęście po długich poszukiwaniach strażnik parku (naprawde się tym przejął) wręczył nam mapę. Jak ją zobaczyłem, po pierwsze była ona mówiąc delikatnie mało dokładna ale co gorsza uzmysłowiła mi jak duży jest ten park (niebieskim punktem oznaczyłem wejście do parku a czerwonym miejsce gdzie sie rozbiliśmy , te dwa miejsca oddalone są o 1.5h drogi idąc piechotą !!).


Rezerwat Rio de Los Cipresses i okolice
Rezerwat Rio de Los Cipresses i okolice
Pomimo olbrzymich odległości udąło nam się coś tam zobaczyć, czego dowodem jest zdjęcie po lewej.


Chilijski cowboy
Chilijski cowboy
Lokalną ciekawostką byli Chilijscy kowboje co pewien czas przejeżdżający przez nasze pole biwakowe. Koń nie jest tu atrakcja turystyczną a alternatywnym środkiem transportu.


Rzeka Maipio
Rzeka Maipio
W powrocie do cywilizacji pomogli nam również strażnicy parku, zresztą bez ich pomocy czekałoby nas 20km marszu po niezbyt ciekawej drodze. Po zwiedzeniu Los Cipreses został nam ostatni punkt wycieczki park narodowy El Mordo, leżący w sąsiedztwie Santiago. Za punkt wypadowy w gory wybraliśmy mile pole campingowe (nawet była ciepła woda) Cascada de Les Animes. Dodatkowym atutem było to ze z tego miejsca organizowane są spływy pontonami. Rano następnego organizujemy wycieczkę na płaskowyż leżący w pobliżu pola namiotowego.


Ja i Robin
Ja i Robin
Natomiast w samo południe z Robinem wybieramy się na spływ pontonami rzeka Maipio. Rzeka nie jest trudna zaliczana jest do 3 klasy w 6 stopniowej skali trudności.
Nasz wyśmienity team w walce z żywiołem
Nasz wyśmienity team w walce z żywiołem

Jednak dla osób początkujących czyli dla nas zrobiła duże wrażenie, w niektórych fragmentach nieźle rzucało a czasami ponton chował się pod falami, w efekcie byliśmy cali mokrzy.


Wejście do Parku El Morado
Wejście do Parku El Morado
Kolejny dzień kolejne atrakcje tym razem jest to ostatni dzień zwiedzania. Postanowiliśmy podjechać do parku El Morado i dojść do lodowca San Francisco.


Alicja i Luiza przy źródełku z mineralną
Alicja i Luiza przy źródełku z mineralną
Samotny jeźdżiec w El Morado
Samotny jeźdżiec w El Morado

Kolejny dzień kolejne atrakcje tym razem jest to ostatni dzień zwiedzania. Postanowiliśmy podjechać do parku El Mordo i dojść do lodowca San Francisco. Marsz do lodowca był bardzo przyjemny. Po drodze mijamy ciekawe mineralne źródełka i mały staw oraz samotnego jeźdżce.


Ja z Alicją w tle lodowiec San Francisco
Ja z Alicją w tle lodowiec San Francisco
W końcu dochodzimy do lodowca, co nie było takie oczywiste bo w dolnej partii przykryty był warstwa piachu. Tu robimy sesje zdjęciowa i wracamy do doliny gdzie czeka na nas kąpiel w Banos Morales


Termy Banos Morales
Termy Banos Morales
Lokalni twierdzili ze są to termy jednak mialy zaledwie 20C.
Nadszedł wiekopomny moment po trzech tygodniach podróżowania wsiadamy do samolotu do Frankfurtu. Tu kończy się nasza przygoda w Chile, spędziliśmy tu jedne z fajniejszych wakacji żal wyjeżdżać ale w duszy układam plan następnego wypadu do Chile - tym razem celem będzie południe.



[ Wróć ]
 
top

Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. All rights reserved.
Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.
Created by Michal Szymanski